środa, 15 kwietnia 2015

Powitanie :)

Długo dojrzewałam do bloga, tego bloga, maziajowatego. 

Na facebooku funkcjonuję już od pewnego czasu- klik zapraszam.
















Pobrudzić, utaplać, wyciaprać, utytłać, wypaprać, usmolić, wyciapciać, umazać, oblać, wylać, wypaćkać, ufifrać....

Te słowa w słowniku przeciętnego rodzica zazwyczaj występują w obecności partykuły "nie".
Moje zajęcia powstały aby dać dzieciom możliwość doświadczania każdego z tych stanów.

Proponuję dzieciom zabawy plastyczne wykorzystując materiały, które w pierwszym momencie nie kojarzą się z twórczym procesem. Mąka ziemniaczana, galaretka spożywcza, pianka do golenia :) ta rozmaitość faktur doskonale stymuluje rozwój zmysłów małego człowieka.

Te i inne materiały goszczą na zajęciach dając wszystkim mnóstw frajdy i otwierając pole nieskrępowanej wyobraźni. Uciekniemy z twardych krzesełek, porzucimy zwykłą białą kartkę i ołówek. Sprawdzimy czy da się malować stopą i łokciem i dlaczego gęsta farba spływa ze ściany a kartonowy samolot lata lepiej niż plastikowy. Poczujemy różnicę między farbą z piachem a farbą z mąki, między ciastoliną a masą solną.
Każde spotkanie zaczniemy od lektury związanej tematycznie z zajęciami.
Będziemy angażować w działania rodziców, jednak prowadzenie zostawiamy po stronie dziecka, niech ono pokaże w jakim kierunku chce iść. Na tą godzinę, przynajmniej ;) dziecko będzie przewodnikiem po świecie wyobraźni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz